F

Geniusz z Starogardu Gdańskiego: Sekrety Felicjana Szołdrasińskiego!

kompozytor sakralny

urodzony w Starogardzie Gdańskim

Kto by pomyślał, że w małym Starogardzie Gdańskim urodził się kompozytor, którego hymny śpiewa cała Polska? Felicjan Szołdrasiński, mistrz muzyki sakralnej, skrywał w sobie pasję, która poruszyła serca milionów. A co wiesz o jego życiu poza nutami?

Początki w Starogardzie Gdańskim

W Starogardzie Gdańskim, sercu Kociewia, 14 lutego 1929 roku na świat przyszedł Felicjan Szołdrasiński. To właśnie w tym mieście, znanym z tradycji i historii, rozpoczęła się jego niezwykła droga. Czy wyobrażasz sobie małego chłopca, który zamiast bawić się z rówieśnikami, siada przy fortepianie i tworzy pierwsze melodie? Starogard Gdański był dla niego kolebką talentu – tu chłonął lokalną kulturę, folklor i religijność, która później stała się fundamentem jego twórczości.

Rodzina Szołdrasińskich nie była szczególnie zamożna, ale muzyka rozbrzmiewała w ich domu. Felicjan od najmłodszych lat wykazywał niezwykły słuch i zamiłowanie do organów kościelnych. W wieku zaledwie 10 lat zaczął pomagać jako ministrant-organista w lokalnej parafii. Starogard Gdański pamięta go do dziś – ulice, po których biegał, i kościół, gdzie stawiał pierwsze kroki, to świadectwo jego korzeni. Pytanie brzmi: czy bez tego Kociewskiego klimatu powstałby geniusz muzyki sakralnej?

Kariera i sukcesy kompozytorskie

Po wojnie, w 1947 roku, Szołdrasiński wstąpił do zakonu franciszkanów (OFM Conv.), co było przełomem. Studiował w krakowskiej Akademii Muzycznej u prof. Bolesława Walleka, a potem w Warszawie. Święcenia kapłańskie przyjął w 1953 roku i szybko stał się jednym z najznamienitszych kompozytorów sakralnych XX wieku.

Jego twórczość to ponad 1000 utworów – msze, hymny, pieśni maryjne i kolędy. Najsłynniejsze? „Bóg się rodzi” w nowej aranżacji czy „Witaj, Gwiazdo Morza”. Komponował dla chórów zakonnych, ale jego muzyka trafiła do kościołów w całej Polsce. Był organistą w Gdyni, dyrygentem i nauczycielem. Sukcesy? Nagrody, koncerty, a jego kompozycje śpiewane są do dziś podczas świąt. Czy wiesz, że jego nuty rozbrzmiewają w Starogardzie Gdańskim na festiwalach ku jego czci?

Największe hity i współprace

Współpracował z najlepszymi – chóry franciszkańskie wykonywały jego dzieła na całym świecie. W latach 70. i 80. jego msze były grane w Watykanie. Kariera Felicjana to mieszanka pokory zakonnika i geniuszu artysty. Z Starogardu Gdańskiego na szczyty – brzmi jak bajka, ale to czysta prawda!

Życie prywatne i rodzina

Jako franciszkanin, Felicjan Szołdrasiński żył w celibacie, oddany Bogu i muzyce. Brak żony, dzieci czy skandali – jego „rodzina” to zakon braci, z którymi dzielił codzienność. Czy to nie intrygujące? W epoce, gdy inni artyści bulwersowali romansami, on wybierał habity i klauzurę.

Majątek? Prosty – zakonnik nie gromadził fortun. Mieszkał w klasztorach w Gdyni i okolicach, gdzie tworzył do końca życia. Kontrowersje? Żadnych! Zamiast plotek, podziw za dyscyplinę. Ciekawostka: w listach do znajomych pisał o tęsknocie za Starogardem Gdańskim, rodzinnym miastem, które zawsze nosił w sercu. Pytanie: czy taki styl życia nie był największą tajemnicą jego sukcesu?

Ciekawostki, których nie znałeś

Oto bomby plotkarskie z życia mistrza: komponował ślepo – niektóre utwory pisał bez nut, z pamięci! W Starogardzie Gdańskim stoi tablica pamiątkowa na jego cześć. Lubił żartować z braćmi o swoich „anielskich melodiach”. W latach powojennych ukrywał się przed komunistami, ukrywając partytury. A wiesz, że jego kolędy nagrywały gwiazdy jak Trzecia Godzina Dnia? Z małego Starogardu na listy przebojów religijnych – czy to nie historia na film?

Inna perełka: grał na organach podczas pielgrzymek papieskich. Jego życie to pasmo pokory, bez blasku fleszy, ale z blaskiem geniuszu.

Dziedzictwo mistrza z Kociewia

Felicjan Szołdrasiński odszedł 10 lipca 2010 roku w Gdyni, w wieku 81 lat. Zostawił po sobie skarbiec muzyki sakralnej, grany w kościołach od Starogardu Gdańskiego po Rzym. Dziś w jego rodzinnym mieście organizowane są koncerty jego dzieł – festiwale ku pamięci kompozytora z Kociewia.

Czy Starogard Gdański jest dumny? Absolutnie! Jego historia inspiruje młodych muzyków. Pytanie na koniec: ilu z nas zna jego imię, a śpiewa jego hymny co niedzielę? Czas odkryć geniusza z naszego podwórka!

Inne osoby z Starogard Gdański